Salezjańskie
Liceum i Gimnazjum
im. św. Dominika Savio
w Ostródzie
ul. św. Dominika Savio 1
14-100 Ostróda
tel.: (89) 646-41-46
fax: (89) 647-06-07
Konto Liceum 38116022020000 000059038200
Konto Gimnazjum 50102036130000 680200614735
Niedaleko od Turynu, w wiosce Riva di Chieri, żyło dwoje małżonków - Karol Savio, rzemieślnik i Brigita Gajato, wiejska krawcowa i gospodyni. Bóg okazał im swoją miłość i błogosławieństwo, zsyłając 2 kwietnia 1842 r. niezwykłe dziecię. Rodzice nadali mu imię Dominik, co z języka łacińskiego tłumaczy się jako przynależny Panu. I rzeczywiście okazało się, że od początku należał on całkowicie do Boga; nigdy nie opuszczał pacierza i przed jedzeniem czynił znak krzyża. Ojciec Dominika, nie znajdując pracy, przeniósł się wraz z całą rodziną do Murialdo, gdzie pięcioletni Dominik nauczył się służyć do mszy. W szóstym roku życia zaczął uczęszczać do szkoły, wykazując od pierwszych chwil niezwykłą inteligencję i nadzwyczajną pilność. Dominik nigdy nie sprzeczał się z kolegami. Zawsze umiał swoim ujmującym uśmiechem zachęcić wszystkich do dobrego. Niezapomnianym dniem dla każdego dziecka jest dzień pierwszej Komunii. Dominik przyrzekł tego dnia Panu Bogu i sobie prowadzić życie jeszcze szlachetniejsze i pobożniejsze. Nauczyciel Dominika postanowił powierzyć swego wzorowego ucznia Księdzu Bosko, prowadzącemu zakład wychowawczy dla chłopców. Wielki wychowawca i przyjaciel młodzieży zdumiał się, odkrywając tak wielką cnotę i niezwykłą subtelność w ubogim dziecku wiejskim. Widząc, że Dominik pragnie dalej się uczyć, chciał się przekonać o jego zdolnościach. Dał mu więc książeczkę i polecił nauczyć się jednej strony do rana następnego dnia. Dominik po ośmiu minutach stanął z powrotem przed księdzem Bosko i wyrecytował zadany mu tekst. Dominik w zakładzie księdza Bosko wykonywał wszystko z wielką uwagą i pilnością. W niedzielę, po kazaniu na temat bycia świętym, chłopiec chodził bardziej zamyślony i mniej wesoły. Na pytanie księdza czy nic mu nie dolega, odpowiedział:
Myśl o dążeniu do świętości już go odtąd nigdy nie opuściła. Dominik, czytując życiorysy świętych, zapragnął ich naśladować w praktykowaniu większych umartwień. Pewnego ranka zdziwili się przełożeni, nie widząc Dominika wśród chłopców wracających z mszy. Ksiądz Bosko udał się do kościoła. Za głównym ołtarzem Dominik w nieruchomej postaci z oczami utkwionymi w tabernakulum adoruje Jezusa! Nie zareagował wcale na głos nauczyciela. Chłopiec siedem godzin trwał w ekstatycznej rozmowie z Jezusem.
Wskutek dotkliwego zimna zaczął poważnie zapadać na zdrowiu. W domu, po czterech dniach leczenia pod kierunkiem lekarza, zdawało się, że choroba została przezwyciężona. Ale Dominik poprosił o Komunię Świętą i Ostatnie Namaszczenie. Pod wieczór zasnął, a kiedy się obudził, rzekł do ojca:
Ojciec czytał przez łzy. W pewnym momencie Dominik rzekł:
Było to 9 marca 1857 r. Dominik liczył sobie zaledwie 15 lat.
I ja, jeśli tylko zechcę, mogę stać się tak doskonałym, jak on! Również mogę stać się świętym!